Organ prasowy Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej

Powrót z niebytu

Publikujemy tekst autorstwa Magdaleny Merty – obecnie członka Zarządu Głównego ŚZŻAK – napisany w 2010 roku, lecz nigdy nie publikowany. Przedstawia on obraz „Biuletynu” sprzed kilkunastu lat. Zawiera informacje, których uzyskanie, ze względu na ich niecyfrowy charakter, wymagałoby obecnie wertowania dokumentów sprzed lat. 

Autor

Magdalena Merta

Reaktywacja i możliwość ponownego wydawania „Biuletynu Informacyjnego AK” ma coś z cudu zmartwychwstania – pismo to pojawiło się z niebytu po latach komunistycznego zniewolenia i tak jak wolna Polska, odrodziło się w 1990 roku.

Od początku „Biuletyn” czuł się kontynuatorem i spadkobiercą wojennej edycji, jakiej wydawanie niemal tuż po wybuchu wojny zarządził Aleksander Kamiński – harcerz, wielki bohater polskiego podziemia niepodległościowego, pierwszy redaktor naczelny pisma, którego pierwszy numer ukazał się już 5 listopada 1939 roku. Pismo miało postać jednostronicowej kartki odbijanej na powielaczu w Instytucie Głuchoniemych i Ociemniałych przez pracującego tam woźnego i formalnie było pismem warszawskiego okręgu Służby Zwycięstwu Polski (SZP – z rozkazu gen. Sikorskiego przemianowanej na Związek Walki Zbrojnej – ZWZ – przyp. Red.). Dystrybucję – a pamiętać trzeba, że pismo przeznaczone było dla ścisłego kierownictwa wojskowego i kierownictwa „Szarych Szeregów” – zapewniały związane z instytutem harcerki. W efekcie ukazało się 90 numerów jednostronicowych wydań, z których zachował się zaledwie jeden. W tamtym czasie „Biuletyn” zawierał adnotację, że po przeczytaniu należy go niezwłocznie zniszczyć.

Wojenne pismo bardzo szybko zyskało zaufanie czytelników, a swój znakomity poziom informacji zawdzięczało pracy Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK, której komórki skupiały intelektualną elitę stolicy i były w stanie przygotować teksty na temat wszystkich dziedzin podziemnego życia, w tym także problematyki międzynarodowej i sytuacji na wszystkich frontach. 

W czasie Powstania Warszawskiego „Biuletyn Informacyjny” osiągnął potężny nakład – 47 tysięcy egzemplarzy. W tym samym czasie, po okresie bycia dwutygodnikiem, a potem tygodnikiem, stał się dziennikiem. 

Wznowiony przez ŚZŻAK, początkowo pojawiał się w cyklu dwumiesięcznym, a od połowy lat 90. stał się – i jest po dziś dzień – miesięcznikiem. 

Ostatni numer wojenny był numerem 317. Po wznowieniu tytułu numerację rozpoczęto od początku, ale raz w historii „Biuletynu”, we wrześniu 1998 r., zdarzyło się wydanie pisma pod numerem 418 – czyli kolejnym, liczonym od listopada 1939 roku (od następnego numeru BI 10/1998 powrócono do wcześniej ustalonej numeracji – przyp. Red.).

Reaktywację biuletynu odnotował nawet Norman Davis w książce pt. „Powstanie’44”, pisząc: Od upadku reżimu komunistycznego w 1990 roku weterani powstania warszawskiego mogą swobodnie wydawać własne czasopisma – należy tu wymienić «Biuletyn Informacyjny». Autor powołuje się też często na „Biuletyn” w cytowanych źródłach. 

Rola pisma

Początkowo pismo spełniało rolę integracyjną, informując o ważnych wydarzeniach wewnątrz związkowych, z czasem jednak jego rola stała się bardziej edukacyjna. Należy przy tym zaznaczyć, że wydawanie „Biuletynu” jest jedną z form działalności ŚZŻAK (paragraf 6. Statutu ŚZŻAK). 

Format wydawniczy

Tuż po wznowieniu pisma było ono wydawane w formacje A5. W 1994 roku „Biuletyn”  zmienił format na A4. Od 1996 roku po lipcowo-sierpniowy numer z 1998 roku wszystkie okładki miesięcznika były identyczne. Od września 1998 roku, wraz ze zmianą drukarni i szaty graficznej (opracował ją grafik Stanisław Kopf) powrócono do mniejszego formatu. Wtedy też biuletyn włączył w swe łamy teksty publicystyczne i reprodukcje dokumentów. 

Dystrybucja i nakład

Pierwotnie o dystrybucję pisma dbał Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej – w latach 1996–1999 „Biuletyn” rozwożono prywatnym samochodem. Od 2000 roku do grudnia 2009 rozsyłanie tytułu powierzono już drukarni, dziś ten obowiązek spoczywa ponownie na barkach redakcji, która od września 2000 roku mieści się w gmachu PAST-y. Wcześniej pismo powstawało przy ulicy Ostrobramskiej – w pomieszczeniach Centralnej Biblioteki Wojskowej, gdzie od grudnia 1992 pełniono regularne redakcyjne dyżury.

Pierwsze nakłady sięgały 200–300 egzemplarzy, z czasem nakład wzrósł do 1000 egz. Za czasów prezesa Stanisława Karolkiewicza podniesiono nakład do 1800 egzemplarzy, potem zwiększając go jeszcze do wysokości 2,5 tysiąca. Tak wysoki utrzymał się do stycznia 2010 roku, ale w kolejnym miesiącu spadł o ponad połowę – do 1000 egzemplarzy. 

Nad merytoryczną zawartością i jakością pisma czuwała Rada Programowa (zbierająca się w Centralnej Bibliotece Wojskowej), która początkowo liczyła 16 osób. Jej przewodniczącym był Jerzy Ślaski. Dziś Rada liczy tylko 4 osoby, a funkcję jej przewodniczącego sprawuje profesor dr hab. Wiesław J. Wysocki. Pozostałymi członkami są: dr hab. Marek Ney-Krwawicz, Kazimierz Krajewski i dr Grzegorz Jasiński. 

W 1997 roku (? – przyp. Red.) „Biuletyn” doczekał się swojej wersji internetowej [pierwsza wzmianka o biuletynowej stronie internetowej pojawiła się w stopce „Biuletynu” BI 03/2002, w postaci adresu internetowego htpp://strony.wp.pl/wp/biuletyn.ak, a pierwszy wizerunek strony zamieszczony został na 4. okładce następnego numeru BI 04/2002 – przyp. Red.]. Prezentowane są w niej wszystkie cztery strony okładki, spis treści oraz najważniejsze artykuły. Strona internetowa „Biuletynu” odnotowuje 4-5 tysięcy comiesięcznych wejść i jest wygodną formą kontaktu z pismem zwłaszcza dla osób mieszkających za granicą. Administrowanie wersją internetową powierzono wiceprezesowi Pudłowskiemu.

Niekiedy biuletynowe publikacje przybierają charakter cykliczny, na przykład od stycznia do grudnia 2008 ukazywał się cykl „Testament Polski Walczącej”; w 12 artykułach przedstawiono 12 postulatów „Testamentu”, z rzetelną analizą przyczyn, dla których nie zostały one zrealizowane. 

Historia „Biuletynu” stanowiła między innymi element wystawy Barbary Wachowicz pod tytułem „Kamyk na szaniec” – prezentowanej w 1994 roku. Ekspozycja obejmowała zarówno historyczne, jak i współczesne numery pisma.

Zespół redakcyjny

Redakcja pierwszego powojennego biuletynu składała się z członków Komisji Informacji i Propagandy. Przez szereg ostatnich lat funkcję redaktora naczelnego sprawował Lucjan Sikora, obecnie redaktorem naczelnym jest Tadeusz M. Płużański, sekretarzem redakcji od szeregu lat jest pani Krystyna Junosza-Woysław – znawczyni zagadnień dotyczących wydawania pisma. Patrząc na edytorski poziom „Biuletynu” trudno uwierzyć, że te dwie osoby, redaktor naczelny i sekretarz redakcji, stanowią cały zespół odpowiedzialny za jego publikację.

Warto odnotować, że w pewnym okresie w prace redakcyjne włączeni byli też dziennikarze Janusz Czernikiewicz i Adam Likszta – ten ostatni prowadził w „Ekspresie Wieczornym” rubrykę „Spacerkiem po Warszawie”.

Wyrazy uznania dla pisma

Wielkim wydarzeniem było uhonorowanie Biuletynu Informacyjnego w 2007 roku odznaką honorową i medalem „Kustosz Tradycji Sławy i Chwały Oręża Polskiego”. Biuletyn zasłużył sobie na wielkie uznanie czytelników stąd martwią obecne kłopoty z utrzymaniem jego dystrybucji do szkół i jednostek wojskowych. Trzeba bowiem pamiętać, że w „najlepszych” czasach MON przekazywał do podległych resortowi jednostek aż 500 egzemplarzy pisma (potem było to już tylko 50 sztuk) – taką częścią nakładu ŚZŻAK zrewanżował się bowiem za udzieloną dotację na druk, która opiewała na 80-90 tysięcy złotych. W 1996 roku podjęto też decyzję, by każda szkoła, której imię związane jest z Armią Krajową, otrzymywała bezpłatnie egzemplarze pisma do bibliotek – początkowo objętych tym programem placówek było 220, dziś ich liczba wzrosła do 460, ale Związek nie jest obecnie w stanie podołać przyjętemu niegdyś zobowiązaniu bez środków z zewnątrz.

O znaczeniu obecności pisma w obiegu edukacyjnym i w armii, a także wśród „zwykłych” czytelników, w tym tych, którzy sięgają po nie w polonijnych bibliotekach za granicą, świadczą „dziękczynne” listy z wyrazami uznania dla pisma.

Kwestia dystrybucji Biuletynu do szkół, jednostek wojskowych oraz brak środków na utrzymanie wysokiego nakładu są w zasadzie jedynymi „bolączkami” redakcji. Nie brakuje wybitnych i rzetelnych autorów, podziw budzi jakość edytorska i staranność redakcyjna. Bardzo rzadko „Biuletyn” stawał się obiektem ataków natury politycznej – takich jak dezaprobata Janusza Paszyńskiego wobec artykułu Jerzego Szaniawskiego pod tytułem „Polski Wrzesień”, opublikowanego w październikowym numerze w 2007 roku. Do zasadności zarzutów przedstawionych przez Paszyńskiego przychyliła się Rada Naczelna Związku, kierując swój protest na ręce redaktora naczelnego Lucjana Sikory.

Znacznie więcej jest jednak wyrazów uznania i podziwu (z najwyższym uznaniem wypowiadał się o piśmie na przykład Jan Nowak-Jeziorański). Obecni redaktorzy pisma wypełniają swoją misję bez zarzutu. Jak napisał zastępca dyrektora Wojskowego Biura Badań Historycznych w Ministerstwie Obrony Narodowej dr Grzegorz Nowik – współczesny «Biuletyn Informacyjny», redagowany żywo, bogato ilustrowany, wydawany na dobrym papierze, w formie przystępnej, doskonale wywiązuje się z przyjętej na siebie misji, z powodzeniem popularyzuje system wartości i racje, które będą decydowały o naszej tożsamości i świadomości. Jako wydawca reedycji wojennego «Biuletynu Informacyjnego» stwierdzam, że obecne pismo realizuje swoje zadanie nie gorzej od swego poprzednika, a obecna redakcja godnie kultywuje tradycje wojennej redakcji.

Podobna w tonie jest opinia dyrektora wydziału nauk historycznych i społecznych UKSW Wiesława Jana Wysockiego: «Biuletyn Informacyjny» dobrze prezentuje etos akowski i udanie przenosi go na pokolenia następne, i tym samym podejmuje trud wychowania młodego pokolenia. Jest to obok kształtowania pamięci, zachowania tradycji istotny atut pisma i jego służby publicznej.

Przesłanie

W październiku 1944 roku w 310. numerze pisma druh Aleksander Kamiński, twórca i redaktor naczelny „BI” z okresu wojny pozostawił swoim następcom takie oto prorocze przesłanie: Byliśmy pismem Armii Krajowej – czuliśmy się pismem całego walczącego narodu […] opinia publiczna okupowanego kraju darzyła nas szczególnym zaufaniem. Dziś – przerywamy pracę. Wznowimy ją, Bóg da, w niepodległym państwie. 

Nie ma wątpliwości, że twórcy dzisiejszej wersji pisma stanęli na wysokości zadania i okazali się godnymi następcami legendarnego harcerza, spełniając zawarty w jego słowach duchowy testament.

Warszawa, 2010 r.

Skip to content