Organ prasowy Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej

„Biuletyn Informacyjny” w Powstaniu

Publikujemy fragmenty wspomnień prof. Marii Straszewskiej „Emmy” z pracy Redakcji „Biuletynu Informacyjnego” – kontynuowanej nieprzerwanie w trakcie Powstania Warszawskiego. Wspomnienia te pochodzą ze wstępu do I części 4-tomowej antologii „Biuletyn Informacyjny” – Przedruk roczników 1940-1941 – przygotowanej przez redakcję kwartalnika „Przegląd Historyczno–Wojskowy” w 2001 pod kierownictwem dr. Grzegorza Nowika. Historia niezwykła i warta powtarzania.

MARIA STRASZEWSKA „EMMA”

polska historyk literatury

Około godz. 17.00 łączniczka „Prezesa” [Rzepeckiego] przyniosła polecenie pozostawania na punktach wyjściowych aż do wyjaśnienia sytuacji w tym rejonie. Po upływie około pół godziny, przy odgłosie strzałów dochodzących ze wszystkich stron, inna łączniczka, już w mundurze i z biało-czerwoną opaską, zameldowała o zajęciu przez oddziały osłonowe TWZW drukarni przy ul. Szpitalnej 12, do której między uzbrojonymi posterunkami przeprowadziła zespół redakcji. W hali maszyn czekali już drukarze i zbrojny oddział TWZW z komendantem por. rez. inż. Stefanem Berentem „Stebem”, konserwatorem maszyn drukarskich w czasie okupacji, współkierownikiem produkcji „Błyskawic”. Po krótkiej wojskowej odprawie uściśnięto sobie dłonie. Zespoły redakcji i drukarni poznały się nawzajem po latach anonimowej, wspólnej podziemnej służby. Wszyscy nałożyli biało-czerwone opaski żołnierzy powstania. Natychmiast przystąpiono do organizowania kwatery roboczej i rozpoczęto pracę nad „Biuletynem”. 

Cały zespół był postawiony w stan pogotowia alarmowego. Rozkaz o godzinie „W” „Hubert” otrzymał (…) 1 VIII około godz. 13.00. O godz. 15.30, zgodnie z rozkazem, wszyscy zawiadomieni siecią alarmową stawili się na podanym punkcie koncentracji w zakładzie krawieckim przy ul. Chmielnej 19 wraz ze sprzętem (maszyny, papier itp.) i ekwipunkiem osobistym, przewidzianym na trzy dni. 

[…] Zaplanowane przejście z bazy wyjściowej przy ul. Chmielnej na placówkę przy ul. Boduena 2 nie zostało wykonane, gdyż w rejonie pl. Napoleona doszło do przedwczesnego starcia na rogu Sienkiewicza i Zgoda. 

„Biuletyn Informacyjny” w Śródmieściu-Północ 

Za pośrednictwem przybyłej łączniczki od razu nawiązano kontakt z szefostwem VI Oddziału Sztabu (BIP) KG AK, ulokowanym na wspólnej kwaterze z dowództwem płk. Antoniego Chróściela „Montera” w hotelu „Victoria” przy pl. Dąbrowskiego. 

Pierwszy powstańczy numer „Biuletynu Informacyjnego” wyszedł 2 VIII po całonocnej pracy, w nakładzie 20 000 egz. Miał cztery strony formatu 24 × 32 cm i zawierał rozkaz dowódcy AK z I VIII 1944 r., odezwę komendanta Okręgu Warszawskiego AK do ludności stolicy i pierwsze fragmentaryczne wiadomościami o sytuacji powstania. W godzinach popołudniowych kolporterki rozniosły też „Dodatek Nadzwyczajny”, informujący o przebiegu walk na niektórych odcinkach. Rozkolportowano również część wielkiego nakładu (100 000 egz.) ostatniego konspiracyjnego „Biuletynu” wydrukowanego w nocy z 31 VII na 1 VIII 1944 r., w prywatnej drukarni „Wierzbicki i S-ka” przy ul. Chmielnej i dostarczonego o godzinie „W” na punkt koncentracji TWZW. 

Placówka nr 1 (P.1) oraz P.4 („chemigrafia”) przy ul. Szpitalnej 12 (dawna „Drukarnia Polska”), gdzie kwaterował zespół redakcji „Biuletynu” i drukarze, połączona była przekopem z Placówką P.2 (drukarnia „Wyszyńskiego”) przy ul. Wareckiej, która była jeszcze pod ostrzałem. Ich komendantem był por. Michał Wojewódzki „Andrzej” z TWZW. Znalazły się one na terenie powstańczego Obwodu Śródmieście-Północ. […]

W czasie „przeskakiwania” jednego z tych odcinków „Emma” poślizgnęła się na mokrym asfalcie i upadła; kula trafiła biegnącą wraz z nią łączniczkę. Dopiero tegoż dnia, po zaciekłej obronie niemieckiej załogi w Poczcie Głównej, wspieranej czołgami i działami pancernymi strzelającymi od ul. Wareckiej, o godz. 17.30 pod naporem kilku naszych szturmów, w których brał także udział oddział „Chwatów” – osłony drukarni TWZW, padł ten otoczony bunkrami bastion niemieckiego oporu. Cała załoga placówki na Szpitalnej przeżywała ten moment lokalnego zwycięstwa nad wrogiem. Przerwano pracę. Tłumy wyległy na ulicę, żołnierzy obrzucano kwiatami z rozbitej kwiaciarni. Śpiewano hymn narodowy. Nawet żołnierze płakali. 

Od 4 VIII, gdy wiadomo już było, iż powstanie przedłuży Się, ustaliła się organizacja pracy nad „Biuletynem”. Kwatera robocza znajdowała się nadal w drukarni przy ul. Szpitalnej 12, miejscem noclegu było mieszkanie nad cukiernią w domu „Wedla” na rogu Górskiego i Szpitalnej. Codziennie około południa „Hubert” i „Bolesław” brali udział w odprawach u „Prezesa” w hotelu „Victoria”, od 6 VIII – w gmachu PKO, w których uczestniczyli także jego zastępca do spraw informacji por. rez. Aleksander Gieysztor „Borodzicz”, kierownik działu propagandy por. rez. Tadeusz Żenczykowski „Kowalik”, kpt. rez. Jerzy Rutkowski „Kmita”, komendant drukarń i ich oddziałów osłonowych, przychodziła także Wanda Ancerewiczowa „Lena”, kierowniczka kolportażu. „Prezes” przedstawiał sytuację polityczną i wojskową, informował o przebiegu działań powstańczych; ustalano ogólne wytyczne propagandowe dla prasy. Informacje opierały się na służbie informacyjnej VI Oddziału, na meldunkach sytuacyjnych płk. „Montera” oraz meldunkach przekazywanych z Woli za pośrednictwem łączniczek przez „Gromskiego”. 

„Emma” i „Marta” na wyznaczonych pocztach, znajdujących się niedaleko od Placówki nr 1 oraz bezpośrednio z bazy radiowej „Wiktora”, odbierały 2 razy dziennie serwisy radiowe: najświeższe nasłuchy i „Biuletyny Radiowe” Kwatery Radiowej VI Oddziału Sztabu. Z placówki działu propagandy otrzymywano komunikaty Dowództwa AK, rozkazy, odezwy, serwis informacyjny różnotematyczny, reportaże prasowych sprawozdawców wojennych. 

Dodatkowo korzystano też z nasłuchu radiowego tej placówki. Materiały dotyczące ludności cywilnej, odezwy i zalecenia władz cywilnych przynoszono z placówki Departamentu Informacji Delegatury Rządu, mieszczącej się przy ul. Wareckiej 11. Poza materiałem dostarczanym przez łączniczki, każdy z członków redakcji na własną rękę zbierał wiadomości. […]

Penetrowano rejon, którego granice wyznaczały w pierwszych dniach powstania stabilizujące się linie obrony. […] Docierano do różnych ugrupowań, zdobywano bezpośrednie wiadomości o sytuacji na poszczególnych odcinkach, ostatnich zniszczeniach, postawie żołnierzy, warunkach bytowania ludności, akcjach społecznych. Przychodzili do redakcji łącznicy i kolporterki oraz koledzy z różnych jednostek. 

[…] W redakcji znanego pisma oczekiwano wiadomości, pomocy w najrozmaitszych sprawach, interwencji, poszukiwano bliskich, zwłaszcza od czasu, gdy „Biuletyn” zaczął zamieszczać gęsto nabite szpalty „poszukiwań zaginionych” (otrzymywano dziennie ok. 1000 próśb przy możliwości druku ok. 150 anonsów w jednym numerze). „Biuletyn Informacyjny” stawał się zarazem „biurem informacyjnym”. 

[…] W ciągu pierwszych czterech dni powstania, aż do wyklarowania się sytuacji, zespół redakcyjny i ekipa drukarni, wyznaczając dyżury, byli w pogotowiu dzień i noc. Stan ciągłego napięcia powodował, że sypiano bardzo niewiele. Potem układ zajęć redakcyjnych nieco się ustabilizował i zrytmizował czas pracy. 

Jeśli chodzi o podział pracy wewnątrz redakcji – to w zasadzie „Brun” zajmował się redagowaniem części „powstańczej” numerów, „Benedykt” – zagranicznej, „Hubert”, przy pomocy „Emmy”, pisał artykuły wstępne i komentarze. Wspólnie natomiast dobierano do druku teksty z materiałów dostarczanych, niewymagających redagowania. „Bolesław” pełnił niestrudzenie rolę doradcy, zawsze gotów do wszelkiej pomocy. Zwykle w południe, po odprawie u „Prezesa”, „Hubert” dzielił się przyniesionymi wiadomościami i oceną sytuacji, na co wszyscy oczekiwali. Montowano numer po południu. Ze względu na bliskość drukarni często już w toku składania, gdy nadeszły ważne wiadomości, coś doredagowywano. 

Kończono pracę nad numerem zwykle późnym już wieczorem. Przed oddaniem do składania czytał go w całości „Bolesław”. Złożony numer łamał „Paweł”. Pracowano w stałym pośpiechu. Drukarnia na Szpitalnej była wyposażona w linotypy na gaz, maszynę rotacyjną i płaską z automatem. Pracowali tam zecerzy z czasów okupacji, Jan Bosak „Benito” i Antoni Maciejewski „Żaba”, maszynista Cyprysiak oraz ściągnięci „mobilizacyjnie” drukarze Kalinowski i Rogalski. Gdy zabrakło dopływu gazu, skład na linotypach elektrycznych robiono na Placówce nr 3, w Domu Technika na Czackiego. Gmach ten był zabarykadowany, wchodził w pas obrony obsadzony przez żołnierzy ze zgrupowania por. Mariana Krawczyka „Harnasia”. Znajdował się w sąsiedztwie pozycji niemieckich na Traugutta i w odległości kilkuset metrów od silnej załogi w Komendzie Policji róg ul. Świętokrzyskiej i Krakowskiego Przedmieścia. […]

Do 10 sierpnia numery „Biuletynu Informacyjnego” wychodziły w niezmienionym układzie i formacie, na czterech trzyszpaltowych stronach ze zróżnicowaną czcionka tytułów i samego tekstu. W pierwszych trzech dniach powstania samymi tytułami i rozmiarami czcionki „Biuletyn” eksponował przekazywane mu informacje o postępie działań powstańczych, wyolbrzymiając ich tonację optymistyczną (Po 24 godzinach boju o wolność walki rozwijają się pomyślnie, Każda godzina przybliża zwycięstwo, Liczny szereg zwycięstw, Inicjatywa wciąż w rękach Polaków), by wreszcie 9 VIII zmienić ją na trzeźwy, charakterystyczny dla czasów okupacji, ton nadawany przez „Huberta” (Rzeczywisty obraz powstania) i na znacznie „spokojniejszy” wyraz graficzny. 

Zamieszczano też reportaże z terenu powstańczego Prasowych Sprawozdawców Wojennych, […] co ożywiało numery. […] dużo miejsca „Biuletyn” poświęcał ludności cywilnej (samoobrona przed czołgami, pomoc rannym, akcja przeciwpożarowa, samopomoc społeczna, ochrona mienia, ład w mieście itp.), zamieszczał artykuły przeważnie pióra „Huberta” sugerujące postawę wobec wypadków i zachowanie w warunkach ciągle zmieniającego się, ciężkiego bytowania. 

Od 11 VIII „Biuletyn Informacyjny” zaczął ukazywać się w zwiększonym formacie (31 × 46 cm) i nakładzie (10 000 egz.). Liczył dwie strony po pięć szpalt, winieta miała taki sam wygląd, jak podczas okupacji. Uległ „stonowaniu”, nawiązywał do stylu redagowania z poprzednich lat. Upodobnił się do normalnej gazety. Wtedy właśnie w celu zapełnienia pozostającego pasa papieru, którego przycinanie byłoby kłopotliwe, wprowadzono dodatkową, obustronną szpaltę „Poszukiwania zaginionych”, co bardzo zwiększyło zapotrzebowanie na pismo. 

W tym czasie uległa też całkowitej zmianie sytuacja w Śródmieściu-Północ, co radykalnie zmieniło warunki pracy redaktorów, drukarzy, łączniczek i kolporterek. […]

Dniem szczególnie ciężkim dla rejonu pl. Napoleona, w którym powstawał „Biuletyn”, był 15 sierpnia. Na plac i sąsiednie ulice padły liczne pociski z Ogrodu Saskiego, płonęły górne piętra „drapacza chmur” – „Prudentialu”, pożary objęły Mazowiecką, Moniuszki, Sienkiewicza, gruzy barykadowały ul. Boduena. Łączność stawała się coraz niebezpieczniejsza, ulice całymi dniami były rażone pociskami, zasypywało przejścia. Placówki informacji znalazły się w zasięgu ognia, niekiedy ulegały zniszczeniu. Z trudem utrzymywano rytmiczność pracy, tak istotną dla regularności pisma. 

[…] Od 19 sierpnia Śródmieście-Północ przeszło do natarcia. Redakcja i drukarnia był w stanie „alarmowym” dzień i noc. Sytuacja na odcinkach wchodzących w kontakt z nieprzyjacielem zmieniała się z godziny na godzinę. Sukcesem powstańców w tym rejonie było zdobycie zażarcie bronionego, górującego nad okolicą gmachu PASTY-y na Zielnej, Komendy Policji na Krakowskim Przedmieściu 1 i kościoła Świętego Krzyża […] oraz kluczowej, blokującej pozycji róg Al. Jerozolimskich i Nowego Światu, na skrzyżowaniu głównych szlaków komunikacyjnych. Zacięte boje toczono w rejonie Dworca Głównego, Poczty Dworcowej, P1. Żelaznej Bramy, ul. Królewskiej, pl. Małachowskiego, ul. Traugutta. 

26 VIII bomby trafiły w gmach PKO na Jasnej, w którym mieściła się wówczas kwatera Komendy Głównej AK, przeniesiona z zajętej przez Niemców Woli, a w podziemiach wielki szpital powstańczy. W ostatnich dniach sierpnia najbliższe otoczenie drukami, jako rejon sztabów, znów znalazło się pod zmasowanym ogniem moździerzy z Ogrodu Saskiego, dalekosiężnego działa kolejowego i – szczególnie niebezpiecznych dla łączniczek – granatników. Wskutek bombardowań redakcja musiała przenieść się do ciasnego schronu pod drukarnią. Nie ustawały codzienne, ranne falowe naloty. Po jednym z nich pożar wybuchł także w kamienicy „Wedla”, gdzie mieściła się kwatera noclegowa redakcji. Członkowie zespołu ratowali dom, „Emma”, biorąca najdłużej udział w akcji ratowniczej wraz z drużyną przeciwpożarową, z wycieńczenia straciła przytomność. Pożar opanowano. 

Utrzymywanie łączności, od której zależało sprawne funkcjonowanie redakcji, było niełatwe: wskutek bombardowań stale zmieniała się konfiguracja terenu, narastały zapory z gruzu, trzeba było przedostawać się poprzez rumowiska i przeciskać zatłoczonymi, niemal nie do przebycia przejściami piwnicznymi. Dokuczało zimno […] Kłopoty związane z elementarnymi potrzebami życiowymi narastały. Posiłki jadane przez zespół redakcyjny ograniczały się coraz częściej do rozgotowanego jęczmienia i kostek cukru. Wodę, zdobywaną przez „Martę” i „Emmę” ze stale obleganej studni artezyjskiej, wydzielano skąpymi porcjami do mycia i picia. […].

„Biuletyn” przeszedł też na własną, inspirowaną co do tematów, obsługę reporterską. Sugestywne reportaże z różnych terenów i odcinków walki oraz służb powstańczych, docierając do liniowych placówek, towarzysząc oddziałom w najtrudniejszych akcjach – robił dla „Biuletynu” jeden z członków ekip PSW – redaktor Stanisław Sachnowski „Zygmunt”, stały już w tym okresie jego współpracownik […]. 20 VIII redaktor „Biuletynu” zamieścił w numerze własną, obszerną relację o charakterze reportażowym: Z komendantem Monterem na czołowych liniach walki. […]

Analogicznie, jak w konspiracji, z inicjatywy redaktora, któremu ta problematyka była zawsze szczególnie bliska, „Biuletyn” dawał artykuły o charakterze propagandowo-wychowawczym, sugerujące pewne postawy, piętnując inne […]. Temu służył też dział „Życie powstańczej Warszawy” – drobiazgi o postawie różnych grup i osób, o inicjatywie społecznej. 

Kolportaż „Biuletynu”, jak również innej prasy wojskowej i wydawanej przez Delegaturę Rządu powierzano zmobilizowanemu zespołowi „Leny”. Punkt koncentracji przy ul. Zgoda okazał się fatalny. Drugiego dnia Powstania pocisk z czołgu uderzył w lokal, zabijając dwie kolporterki (matkę i córkę), co było ciężkim, szokującym przeżyciem dla zespołu. […] Centralna kwatera kolportażu znajdowała się w pobliżu drukarni na Szpitalnej 12. Część zespołu została odkomenderowana do obsługi Śródmieścia-Południe (kwaterowała przy ul. Skorupki). „Biuletyn” odbierano w drukarni o świcie w godz. 4.00-5.00 (stąd pośpiech w pracy zecerów i maszynistów), by zdążyć na punkty przed porannymi nalotami i ogniem artylerii. W pierwszych dniach powstania dostarczano „Biuletyn Informacyjny” na Wolę, Żoliborz, Stare Miasto i daleki Mokotów. Później poza rejonem Śródmieścia, Powiślem i Czerninkowem, obszarami, które były w naszych rękach, tylko w niewielkiej ilości dostarczano kanałami na Stare Miasto. Docierano też do wysuniętych placówek frontowych bez względu na sytuację na tych odcinkach, np. Poczta Dworcowa. Niekiedy prasę odbierały łączniczki zgrupowań. […]

4 września sytuacja gwałtownie się pogorszyła. Ogień artyleryjski skoncentrował się na małej przestrzeni kilku ulic w pobliżu miejsca, gdzie znajdowała się drukarnia i redakcja „Biuletynu”. […] Płonęły domy otaczające drukarnię, […] W drukarni „Biuletynu”, o rozżarzonych już ścianach przylegających do płonącego domu, gdy pękały mury, w pośpiechu, na maszynie płaskiej kończono druk numeru. Redakcja otrzymała rozkaz natychmiastowego opuszczenia kwatery i przejścia, pod osłoną barykady na rogu Nowego Światu i Chmielnej, na Powiśle. […] Kolporterki zdążyły jeszcze odebrać numer. W następnych godzinach drukarnia uległa zupełnemu rozbiciu. Pocisk wpadł do hali maszyn na parterze, grzebiąc pod gruzami chroniących się tam mieszkańców domu (22 osoby). Pośród załogi drukarskiej byli ranni. Zginął inż. arch. Stanisław Piotrowski „Karol”. 

Odbity tego dnia na ręcznej pedałówce w drukarni przy ul. Widok „Biuletyn” wyszedł 5 września jako ubogi numer jednostronicowy, w zmniejszonym formacie i małym nakładzie. […]

5 IX po bombardowaniu nastąpił potężny atak Niemców na mocno broniącą się Elektrownię, która przestała dostarczać prąd. […] Walczące oddziały oraz redakcję „Biuletynu” odwiedził gen. „Monter”. […] Od nasłuchów i drukarni redakcja oddzielona była Nowym Światem, który stanowił granicę między Powiślem i Śródmieściem-Północ i znajdował się pod stałym ostrzałem z czołgu stojącego na skrzyżowaniu Nowego Światu z Alejami Jerozolimskimi […] Nie chroniła przed nim ciągle rozwalana barykada. Łączniczki „Biuletynu” – „Emma” i „Marta” musiały w ciągu dnia i nocy przeskakiwać ten odcinek. Nasłuchy, od których odbierano komunikaty radiowe, pracowały na ręcznej prądnicy. Wiadomości o działaniach na innych odcinkach frontu, wskutek przeszkód w łączności, były skąpe i docierały z opóźnieniem.

6 IX od rana Powiśle stało się celem ataków najcięższej artylerii i moździerza. […] W połowie dnia dotarł do redakcji alarmowy rozkaz opuszczenia i tej placówki i szybkiego przedostania się z powrotem do Śródmieścia-Północ, do drukarni na Widok. Po kilku godzinach Niemcy zajęli całe Powiśle. Zanim ekipa redakcyjna przedostała się do małej drukami w suterenie starej oficyny w domu przy ul. Widok 22, gdzie w ciągu dwóch poprzednich dni drukowano w nader prymitywnych warunkach „Biuletyn” – silny nalot objął właśnie ten kwartał. […] W drukarni obłupujący się tynk przysypał maszyny, zarysowały się ściany. Kwatery redakcyjną i noclegową zaimprowizowano w jakimś opuszczonym atelier fotograficznym przy ul. Złotej […]. Tam przygotowano szybko, nim świece zdążyły się wypalić, jednostronicowy numer, trzeci złożony i odbity w tej drukarni. 6 IX, o świcie, zgodnie z rozkazem, w ślad za innymi komórkami VI Oddział Sztabu, redakcja zaopatrzona w ciepłe niemieckie, wojskowe płaszcze, przeszła przekopem przez Aleje Jerozolimskie do Śródmieścia-Południe. […]

„Biuletyn Informacyjny” w Śródmieściu-Południe

Redakcja i drukarnia „Biuletynu” znalazły się na niewielkim terenie części południowej obwodu powstańczego Śródmieście […]. Do tego obwodu należał też Czerniaków, odcięty stale ostrzeliwaną skarpą wiślaną. […] Warunki zakwaterowania redakcji, jak również wyżywienie, w prawie niezniszczonej dzielnicy, w gmachu firmy „Ericsson” w Alejach Ujazdowskich 47 […] posiadającym nawet jeszcze szyby, były nieporównywalnie lepsze. Łączność ograniczała się do kontaktu z bazą radiową „Anna” na Marszałkowskiej 62, odbierania porcji żywnościowych z kuchni polowej na Mokotowskiej koło Piusa (Pięknej) i dostarczania tekstu „Biuletynu” do nieodległej drukarni przy ul. Koszykowej 33. „Hubert” i „Bolesław” chodzili na odprawy do „Prezesa” na ul. Nowowiejską za pl. Zbawiciela. […]

[…] 23 IX. Podobnie jak w Śródmieściu-Północ, gdzie wyłaz kanałów, którymi ewakuowano żołnierzy Starówki, znajdował się na Wareckiej w pobliżu redakcji – tak i tu w Śródmieściu-Południe redakcja była świadkiem końcowej fazy ewakuacji oddziałów Mokotowa. […] Po upadku Mokotowa, teren powstańczy, z którym była łączność, ograniczył się do Śródmieścia podzielonego ostrzeliwaną linią Alei Jerozolimskich. Zapotrzebowanie na prasę zmalało, zwłaszcza po ewakuacji znacznej części ludności, ilość punktów odbioru zmniejszyła się. Ograniczona praca redakcji ustabilizowała się, nie cechowało jej, jakże typowe dla poprzedniego okresu, stałe poczucie niebezpieczeństwa, pośpiech, napięcie nerwowe. Składano i drukowano „Biuletyn” w słabo wyposażonej, prymitywnej drukarni na Koszykowej 33 (firmy Niedolistek). Nad stroną techniczną czuwał nadal „Andrzej”. Zespół kolporterek kwaterował również w tym rejonie, ale dostarczał pismo także poza Aleje Jerozolimskie, do oddziałów jeszcze broniących Śródmieścia-Północ. 

„Biuletyn”, uzależniony od przydziału papieru, po raz czwarty w powstaniu zmienił format (31 × 17 cm). Jako wydłużona dwustronicowa kartka, drukowana na nieco grubszym papierze, w układzie dwuszpaltowym ukazywał się codziennie od 8 IX do 4 X 1944 r. […]

20 IX „Biuletyn” wydrukował apel gen. „Bora” wzywający żołnierzy do kontynuowania po powstaniu walki z Niemcami; 24 IX redaktor relacjonował przebieg inspekcji, w której towarzyszył gen. „Borowi” (Na inspekcji pierwszej linii). […]

Od 22 IX drukował „Biuletyn” cykl pięciu artykułów pt. Powstanie Warszawskie, będący próbą bilansu i oceny powstania, poprzedzony artykułem Wojna polska i Powstanie Warszawskie, a zakończony artykułem Dwumiesięczny bilans wojny. Numery „Biuletynu” od 30 IX do 2 X dotyczyły już głównie ewakuacji ludności. 3 X wydrukowano wspólny komunikat Departamentu Informacji Delegatury Rządu Rzeczypospolitej i VI Oddziału Sztabu Dowódcy Armii Krajowej o toczących się rozmowach z Niemcami na temat zaprzestania walki wraz z artykułem komentującym Walka przerwana. 

Numer ostatni (kolejny 310) z 4 X 1944 r., wraz z którym kolportowano „Rozkaz Dowódcy AK gen. Bora-Komorowskiego i Komendanta Korpusu Warszawskiego gen. Montera-Chruściela do Żołnierzy Powstania” – otwierał artykuł „Po walce”, a kończyły słowa redakcji „Biuletynu” skierowane do Czytelników: 

Pierwszy numer „Biuletynu Informacyjnego” ukazał się 5 listopada 1939 r Dziś wydajemy ostatni numer powstańczy. Byliśmy pismem Armii Krajowej. Czuliśmy się pismem całego walczącego Narodu. Z najlepszą wolą i uporem staraliśmy się być sługami prawdy, uczciwości, rozsądku. Usiłowaliśmy torować drogi ku Polsce jutra: demokratycznej i sprawiedliwej społecznie; potężnej kulturą, zdrowiem gospodarczym i narodową jednością. Być może nie byliśmy efektowni. Studziliśmy nieuzasadniony optymizm. Równocześnie jednak przeciwstawialiśmy się bezpłodnemu pesymizmowi. Zbyt wielką wagę przykładaliśmy do odpowiedzialności za słowo, sąd i radę. Mieliśmy ambicje raczej wychowawcze niż propagandowe. Dostąpiliśmy tego szczęścia, iż opinia publiczna okupowanego Kraju darzyła nas szczególnym zaufaniem. Dziś przerywamy pracę. Wznowimy ją, Bóg da, w niepodległym państwie. Niezawodnym towarzyszom pracy, drukarzom, kolporterkom i kolporterom – mocny uścisk dłoni. Czytelnikom wiernym, oddanym przyjaciołom z lat konspiracji, przypominamy zdanie Kasprowicza, które tyle razy widzieli na czele naszych tajnych numerów: „Błogosławieni, którzy w czasie gromów nie utracili równowagi ducha”. 

Przegląd Historyczno–Wojskowy – „Biuletyn Informacyjny” – przedruk roczników 1939-1945 / Maria Straszewska ps. „Marysia”, „Anna”, „Emma”
W tajnej introligatorni W-9 pracują – od prawej: Marian Jędrzejczak ps. „Kazimierz” i Piotr Sztander ps. „Śmigły”. Po prawej: Jerzy Siciarek ps. „Lech” we włazie do tajnej drukarni
Niektóre z gazet codziennych drukowanych podczas Powstania Warszawskiego przez załogę TWZW
Tajna drukarnia W-1 mieściła się w willi państwa Taper-Korzeniowskich przy ul. Morszyńskiej 35 (drugi dom od prawej)
Zespół drukarni W-3: od lewej Jan Basak ps. „Benito”, Jerzy Siciarek ps. „Lech”, Władysław Pomorski ps. „Jerzy”, Wacław Majewski ps. „Komar” i Jan Wyrożembski ps. „Filof”

–––––

Fragmenty wspomnień prof. Marii Straszewskiej pochodzą ze wstępu do części I  4-tomowej antologii: „Biuletyn Informacyjny” – Przedruk roczników 1940-1941 przygotowanej przez redakcję kwartalnika „Przegląd Historyczno–Wojskowy”, Numer Specjalny I (190), Warszawa 2001, pod kierownictwem dr. Grzegorza Nowika

Skip to content